0
pabien 2 kwietnia 2026 05:37
To jest wyjazd uzupełniający. Jak pisałem w relacji z Maroka, miałem zamiar odwiedzić przy okazji Saharę Zachodnią, ale okoliczności mi na to nie pozwoliły.

W czasie podróży do Senegalu byłem natomiast całkiem blisko Mauretanii, ale zabrakło mi czasu na dostanie się tam.

Teraz przyszedł czas na odwiedzenie tych dwóch miejsc.

Wyjazd nie jest efektem długiego planowania, w zasadzie to miałem lecieć do Burundi albo Dżibuti, jednak dostępność biletów do Dakhli w atrakcyjnej cenie oraz dość korzystny harmonogram spowodowały zmianę pierwotnych zamiarów.

W związku z tym o piątej z minutami siedzę w Ryanairze do Sahary Zachodniej, po przylocie do Madrytu popołudniowym lotem z Modlina i przespaniu 3,5h w hostelu przy lotnisku

Samolot niestety pełny, a trochę liczyłem na bieda businessChoć w Madrycie nie opuściłem okolic lotniska, to jednak wpadłem na chwilę do baru. Tam m.in. zobaczyłem "Chrystus wybrałby Betis"

Image

Natomiast już podczas lotu, pod jego koniec, kiedy już się obudziłem, pewnym zdziwieniem obserwowałem to co za oknem samolotu.

Na początku był afrykański wschód słońca

Image

Ale potem okazało się, że niebo jesr zachmurzone, a pustynia płonie

Image

Kilka minut przed ładowaniem zaczął padać deszcz, ale w Dakhli nie musiałem wyciągać kurtki przeciwdeszczowej.

Zarezerwowałem hotel, sprawdziłem drogę, wyszło mi na to, że to ok 40 min, a po drodze jest dworzec autobusowy, gdzie spodziewałem się dostać bilety do granicy. Wybrałem zatem spacerek. Co ciekawe taksówkarze czekają i pod lotniskiem nie byli zainteresowani osobistym oferowaniem swoich usług.

To był dobry wybór, bo na piechotę jednak lepiej się ogląda świat. Znalazłem kilka ciekawych rzeczy.

Wieżę Ciśnień

Image

OZE sroze oraz kozę


Image

Image

Herb Dakhli. Tu powstaje pytanie czy to już syrena czy jeszcze ryba?

Image

Takie cudo: kółka olimpijskie pod drutem kolczastym z wmalowan znakiem anarchii

Image

Pylon reklamujący aptekę

Image

oraz budynki szkolne

Image

A teraz udaje się na dżemkęDakhla rzeczywiście urodą nie grzeszy. Jest ładny kościół (w środku bez szału), fontanna, można tu dodać jeszcze dworzec autobusowy przede wszystkim ze względu na dach.

Image

Image

Image

Jeśli się poszuka.pewnie da się coś znaleźć. Ja znalazłem wejście do liceum .

Image

Dakhla wygląda jak projekt z klocków LEGO dla niezaawansowanych, szczególnie to widać z samolotu przy ładowaniu lub z placu za lotniskiem.
Image

Nie ma jednak co narzekać. Jest kawa, można dostać smaczne jedzenie. I tak jestem zmęczony, a pogoda okazała się być łaskawa. Jest pochmurno i niegorąco. Wybrzeże oceanu niestety z kolorowymi ozdobnikami

Image

I kilka obserwacji. Maroko całkiem niedawno, przy zielonym stoliku, zostało zdobywcą Pucharu Narodów Afryki, ale już zdążyli zaktualizować mural

Image

Kolejna rzecz to ubranka dla trójkołowców - to nie wyjątek tylko reguła tutaj

Image

I na koniec ryby Mt Everest, wersja marokańska

Image

A i jeszcze to @Zeus wmswijwj relacji wyraził rozczarowanie, że nie widać tu rdzennych mieszkańców. Zdecydowanie nie obserwował uważnie, zaprzątnięty wyzwaniem ze znalezieniem piwa. Są. Nawet na muralu (ten po prawej)

Image

Skoro jesteśmy przy muralach to obok znajduje się przestawienie jaskini zasłoniętej pajęczyna, z gołębim gniazdem przed nią - tylko dzięki temu można poznać, że to jaskinia w której Prorok schronił się w czasie ucieczki z Mekki do Medyny - bo sama wygląda trochę jak coś innego

Image

Jutro czeka mnie podróż do Nouadhibou. Początkowo kupiłem bilet do Girrguerat, przed ziemią niczyją między granicami i planowałem jakoś sobie poradzić z dalszą trasą, po namyśle uznałem, że jednak lepiej kupić bilet do końca. Jedyny problem jest taki, że bilety na autobusy do Nowakszut będą mnie kosztować więcej niż loty Modlin-Madryt-Dakhla. Może nie dlatego, że są jakos strasznie drogie, ale dlatego, że bilety na Ryanaira wyszły bardzo tanio. Na razie rachunek wynosi 85 zł, ale jeszcze czeka mnie kolejny odcinekGupi Tapatalk nie wkleił ryb Mt Everest
ImageWczoraj zapomniałem napisać, że przeglądając relację Zeusa (w poszukiwaniu wskazówek dotyczących przekraczania granicy, których tam nie ma), okazało się że mieszkam w tym samym hotelu Wow, co tamta wycieczka - cena w porządku, hojna zniżka dla geniuszy plus śniadanie w cenie pewnie w obu przypadkach stały za wyborem. Hotel zresztą w porządku, tyle że na końcu miasta.

A jeszcze wracając do tego co jest w Dakhli to ja przeoczyłem, kolega znalazł mi na google maps. Mam nadzieję, że w drodze powrotnej tam trafię. To jest akurat hiszpańskie dziedzictwo z samej końcówki kolonializmu

Image

A przy okazji nowoczesności, bo to osiedle nosi poważne jej znamiona, to jak widać poniżej w Saharze Zachodniej nie lata się na miotle, tylko na przyborze do pisania

ImageTyle pustyni co dziś ostatni raz doświadczyłem jadąc z Trypolisu do Gadamesu. To było dawno temu.

Pustynia nie jest nudna, krajobraz zmienia się są też wydmy, ale ciężko to sfotografować. Droga dobra.

Granica to niezła zabawa. Samemu by się chyba nie poradziło. I to nie dlatego, że pogranicznicy są jacyś źli - to raczej sprawa pokręconej procedury.

Ale na początek autobus przyjeżdża w czasie, gdy granica marokańska ma przerwę. Jest to okazja do przekąszenia czegoś.

Na granicy jest trochę białasów, większość w jednym celu. Ot współczesna turystyka wyznaniowa, znaczy wyznaniowa.

Plus starsi ode mnie panowie na crossowych motorach.

Ludzie od pociągu trzeba przyznać rozmaici. Od hiszpańskich młodzieńców w mordobijkach po polską parę, w której dziewczyna podróżowała w pełnym makijażu i z hybrydami na paznokciach (jakby co to pozdrawiam i życzę powodzenia). Dziś widziałem ten pociąg jadący w przeciwnym kierunku. Długi.

Nawet nie wiem ile całość procedur na granic zajęła? Pewnie 1,5 h, przy czym tam nie ma dużego ruchu. Tak czy owak podróż do Nouadhibou to przedsięwzięcie na cały dzień.

Na miejscu musiałem ogarnąć sprawę gotówki. Jak zwykle nie wziąłem jej za dużo, a na dodatek na granicy nie chcieli ode mnie dolarów (cena w dolarach jest lepsza, a one pewnie tu są słabo wymienialne). Wiedziałem, bo doniósł @Apocalipse że tylko Visa, ale sprawa była bardziej skomplikowana. W pierwszym banku bankomat nie działał, w drugim podobnie, trzeci chciał za 1000 waluty 170 prowizji (to był chyba bimbank) czwarty nie przyjmował kart zagranicznych, piąty w pełni współpracował.

Tylko, że ja miałem problem z internetem - esim od Nomada choć tani, działa inaczej, znaczy raczej nie działa, ale czasem mu się udaje.

Nie udało mu się zmienić limitu karty, więc wypłaciłem tylko tak na nocleg. Upatrzonego hotelu nie znalazłem, poszedłem do pierwszego na który natrafiłem. I głównie zainteresowałem się tym czy mają internet. Bo chciałem ustalić jak jadę dalej.

Jakoś nie zauważyłem, że prześcieradło było strasznie brudne. Ale spoko, po kupieniu biletu na potworną 6:30, zjedzeniu obiadu i wypiciu podwójnego soku z hibiskusa poprosiłem o ręcznik i nowe prześcieradło. Dostałem, więc OK. Później okazało się, że w pokoju są nie wyrzucone śmieci i nie spuszczona kupa (na szczęście w miejscu, gdzie dało się ją spuścić). Nie wiem czy tu mają taki standard sprzątania czy pan mi wydał używany pokój, aby sobie dorobić i nie dowiem się tego. Pokój tani nie byl - prawie 130 zł.

Jeśli chodzi o materiał fotograficzny to za dużo nie mam.

Image

Tu słabo widać białą wydmę jeszcze w Saharze Zachodniej


Image

Tu ziemia niczyja między granicami

Image

Bimbank

Image

Komin z beczek - bardzo wysoka pozycja na mojej prywatnej liście w kategorii "rury"

I takie ładne miejsce parkingowe

Image

Mauretanię odwiedza rocznie tyle turystów co Kraków w jakieś cztery dni. Obecnie ten kraj zdaje się być znany głównie z pociągu, a jest kilka ciekawszych rzeczy, które go dotyczą

Np gęstość zaludnienia - jest ona ponad 100 razy nizsza niż w najbardziej intensywnie zaludnionej Rwandzie (Mauritiusu nie liczę)

Od Maura, będącego w nazwie Mauretanii pochodzi polskie słowo Murzyn, które w skutek pomyłki stało się obelżywe.

I last but not least w tym kraju niewolnictwo zniesiono w 1981 roku, ale penalizowane jest od 2007, mimo to nadal tu występuje.

Żałuję, że nie mam czasu na risercz przed wyjazdami, ale czasem znajdują się dobrzy ludzie, który mi coś opowiedzą.Z Nuadibu, jeśli nie wraca się do Maroka można chyba jechać tylko do Nawakszut. Tak też zrobiłem. Odjazd był o siódmej, ale konwokacja o 6:30. O tej porze jest tam jeszcze zupełnie ciemno i prawie pusto. Szczęśliwie są otwarte piekarnie, więc można nabyć croissanta.

Kiedy spacerowałem przez miasto w poszukiwaniu bankomatu zauważyłem, że przedsiębiorstw oferujących przewozu do stolicy jest mnóstwo. W Reddicie znalazłem informację, że najlepsze z nich to AMS Voyage i Premier Class. Skorzystałem z tych pierwszych, bo ich biuro było zlokalizowane lepiej w stosunku do bankomatu. Mieli nawet schemat miejsc w busie, dzięki temu wybrałem takie z większą ilością miejsca na nogi.

Nie wiem czy u innych przewoźników też tak jest, ale AMS daje prowiant na drogę: woda, mleko, croissant.

Droga jest w większości dobra, choć czasem też dziurawa, bus w stanie bez zarzutu i z działającą klimą. Niestety okna są zasłonięte prawie nkeprzezroczystą folią, więc widok ma się tylko do przodu.

Mimo wszystko podróż nie jest wygodna. Po prostu jest zbyt mało miejsca - bez hardkoru, ale podróż trwa 6h.

W trakcie podróży mieliśmy jeden naprawdę krótki popas plus stop na siusiu jednego pasażera. Co ciekawe zatrzymano nas tylko raz, mimo pewnie kilkunastu punktów kontrolnych, nie wiem czy to dzięki szanownemu przewoźnikowi, czy fartem. Oczywiście kiedy nas zatrzymano, Pan wybrał sobie mnie do sprawdzania. Poprosił o paszport, zapytałem czy chce fiche - wyraźnie się ucieszył, wziął ją, nawet nie oglądał, paszportu już nie chciał i tyle trwała kontrola.

Tu filmik z jazdy (z dźwiękiem - kazania leciały przez cały czas podróży)

https://youtu.be/gyDlSxaBu-8?si=Gx1S7u9xuAduvLgD

Niestety stacja końcowa AMS jest na końcu miasta, ale okazało się że niedaleko przystanku miejskiego autobusu.

Jakoś dotarłem do mojego hotelu. Po drodze obejrzałem zauważone wcześniej rondo lotniska z pomnikiem pokazującym atrakcje Mauretanii i biurowcem Air Mauritania.

Image

Image

Image

Mój hotel okazał się być we w miarę dobrej okolicy, ale daleko od wszystkiego. Nie znalazłem np rozsądnego jedzenia, musiałem zadowolić się nierozsądnym.

Poza tym uznałem, że mój pobyt jest zbyt krótki a podróż zbyt niekomfortowa, abym udał się gdzieś dalej. To wymagałoby spędzenia z doby w busikach. Dziękuję za takie.

Zwłaszcza, że Nawakszut musi mieć coś do zaoferowania. I ma. Kolejnego dnia przeszedłem się do biura El moussavir, żeby ogarnąć bilet do Garguerat (do granicy z Marokiem). A potem do centrum, bo ono wydało mi się być jedyną słuszną lokalizacją w Nawakszut.

I centrum faktycznie okazało się interesujace - teraz zauważyłem, że za wcześnie zawróciłem, bo przynajmniej dwa obiekty nadają się do zobaczenia.

A po drodze był jeszcze stadion olimpijski

Image

Nawakszut to miasto bardzo młode, założenie urbanistyczne pochodzi z 1958 roku. Najciekawsza zdaje się być część administracyjno - rządowa. Części budynków nie fotografowałem, bo nie czułem się komfortowo z uzbrojonymi strażnikami stojącymi przed nimi.

Image

Ten budynek jest nowy, to siedziba firmy od pociągu, znaczy od rudy żelaza (SNIM), choć na mapach pokazują się tam noclegi (2 apartamenty)

Image

Poczta

Image

Chyba rodzaj KSAP Image

Meczet, który ominąłem, chyba wrócę do niego jutro

Image

Budynek rządowy

Image

ZUS

Image

Image

Ministerstwo Gospodarki Morskiej z rybką

Image

Pałac Sprawiedliwości, on jest chyba najciekawszy, ale słabo dostępny. Może w lany poniedziałek da się tam wejść?

I zabudowania uniwersyteckie oraz detale

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Mauretania to też auteczka, zwłaszcza taksówki. Wydaje mi się, że punktem honoru taksówkarza tutaj jest prowadzić samochód, który na oko nie ma szans ruszyć (to nie są jeszcze najlepsze egzemplarze)

Image


Dodaj Komentarz

Komentarze (4)

dad 4 kwietnia 2026 12:08 Odpowiedz
Dzieki za etymologie Murzyna, nie wiedzialem.Nie wiem jak Twoja trasa, ale moim zdaniem Szinkit wart drogi.
tetr1s 7 kwietnia 2026 23:08 Odpowiedz
Snorkel z marketu budowlanego ? A ja głupi zawsze dopłacam miliony monet w wypożyczalni…Patent inżynierów z Mauretanii, czy Maroka / Sahary Zachodniej?
legion1 8 kwietnia 2026 17:08 Odpowiedz
Też nocowałem w Almohit i byłem bardzo zadowolony. Organizowali mi wycieczkę na wydmy+gorące źródła i knajpę na owoce morza ;) byłem mega zadowolony. Ciekaw jestem czy rozmawiałeś z tym samym człowiekiem bo my na wycieczce przegadaliśmy sporo o życiu w Dakhli w porównaniu do życia w Europie.
igore 12 kwietnia 2026 12:08 Odpowiedz
Jak to się stało, że dopiero teraz dotarłeś do Palermo??? To jedno z moich ulubionych miast.